W pracy

Przy pracy w opiece zdarza się, że podopieczni mogą nas nie lubić lub ich rodzina. Wtedy nie wiemy, czy mamy z pracy zwolnienie, czy rozwolnienie. Boimy się przez to jak to będzie i czy czasami nie będziemy wykonywać ewakuacji z miejsca pracy? Ale można chyba sobie poradzić z takim złośnikiem, bo czasami mamy ochotę delikwenta wziąć i wrzucić do betoniarki i niech się dalej kręci. Złościmy się wtenczas i zagryzamy zęby aż do wady zgryzu lub się ciągle boimy, co z nami będzie? W każdym bądź razie tracimy powolutku zdrowie z nerwów i potem już po przyjeździe do domu śpimy po 12 godzin na dobę pierwszą noc. Wariactwo no nie?

Lustereczko powiedz…

Znacie to powiedzenie wyjęte z popularnej bajki. Zabawne jest to, że kobiety-opiekunki też starają się być wypacykowane, chociaż muszą często zapierdziulać przy podopiecznym i to obojętne kto to jest. Przecież pracujemy fizycznie i często się pocimy w tej pracy, ale to jest trochę głupie, żeby w małych przerwach siedzieć przed lustrem i nie wiadomo tu kogo poderwać czy co? A może chodzi o podopiecznego, by załapać się na schedę po jego śmierci. Często tak się zdarza, że opiekunki pracują, kombinują i zabiegają o to, żeby potem mieć pieniądze. Szczególnie jest to robione, kiedy chory nie ma rodziny. Zabezpieczenie jest i potem można wrócić spokojnie do domu.

Wiosna i wiatr

Idzie wiosna wielkimi krokami. Jak brzmi piosenka: „Wiosna, cieplejszy wieje wiatr…” i wtedy się dzieje. Mamy ochotę opiekować się wszystkimi i wszystkim. Przesadzać kwiatki, pracować w ogródku, jakimkolwiek i spacerować po uszy. Nawet nam się to udziela, kiedy jesteśmy na Stelli. Patrzymy na ogródek i zaczynamy coś robić pomimo tego, że musimy opiekować się chorym, bądź chorą. Jest to fajna sprawa, bo oni już nie mogą się poruszać, a my na ich oczach grzebiemy w ziemi. Chorzy w tym czasie piją sobie kawkę i jedzą ciastko. Takie sytuacje lubię w opiece, bo można spędzić czas miło i jednocześnie obserwować podopiecznego.

Kobiety i…. Dzień

Dzień Kobiet jest raz w roku i nawet fajnie jest dostać od faceta tego nawet jednego tulipana. To takie miłe. Ale szczerze mówiąc, to będąc opiekunką w Niemczech nie mamy takiej możliwości. Czyżby tam się tego nie robiło? No szkoda, bo będąc tam tego nie doświadczyłam. Niby mówią, że to święto komunistyczne, ale zostało do dzisiaj i co roku je obchodzimy. W sumie to fajny dzień, ale tylko dla kobiet. Faceci mają tylko kłopot z kupnem prezentu lub kwiatów. Jedni kupują w doniczkach, żeby długo wytrzymały, a nawet na zawsze. To też prezent, który się pamięta latami. Opieka nad nimi trochę kosztuje, ale zawsze można powiedzieć, że dostałam od…. na Dzień Kobiet.

Pieluchy i my

To jest oczywiste, że często musimy umyć z rana podopiecznego, czy podopieczną i trzeba założyć pieluchomajtki, które są potrzebne dla osób leżących non stop. Tacy ludzie wymagają szczególnej opieki i dbania o nich. Także wtedy pojawia się problem z jedzeniem, bo musimy ich karmić, potem mamy kłopot z odleżynami lub przypadłościami z nogami, albo inne. W zależności od tego, co musimy wykonać, to trzeba się dostosować do warunków naszej pracy i wykonywać to, co sugeruje pielęgniarka, czy pielęgniarz i dbać, by wszystko było w porządku. I tak często lądujemy w pieluchach, ale na szczęście nie naszych.

Tłuściochy w czwartek

Są tacy delikwenci, którzy w Tłusty Czwartek potrafią przez cały dzień jeść tylko pączki, czy faworki i są to albo kupione, albo upieczone przez mamę, dziewczynę czy żonę. Takimi łasuchami są zazwyczaj mężczyźni. Ciekawa jestem, jak to robią w Niemczech, kiedy są opiekunami starszych ludzi. Założę się, że robią komitywę z chorym i po południu lub nawet w ciągu dnia wciągają pączki bez umiaru. Wiadomo także, że najczęściej są to faceci, a z nimi w takim czasie nie można wygrać. Jest to w sumie taki dzień, gdzie chyba wszyscy są uzależnieni i na pewno wtedy można sobie pofolgować. A co na to nasi podopieczni, szczególnie w Niemczech?

Ogród i opieka

Powoli nadchodzi wiosna i cieszymy się, kiedy możemy oglądać kwiaty w marketach. Patrzymy na prymulki, żonkile, tulipany i kusi nas, by jeszcze kupić inne kwiaty. Tak, jako kobiety i opiekunki ogrodu reagujemy. Piękno jest w nas i ważne jest, by z innymi ludźmi żyć w zgodzie i o takich, niby głupich rzeczach rozmawiać i zaszczepiać w nich dobro. Czasami jest to niby głupie, ale rozmawiać z rzeczami martwymi też powoduje, że rozwijamy nasz umysł, powiedzieć w sklepie „dzień dobry” to też powoduje w nas pozytywne zmiany wewnątrz. Rozmowa ze starą pralką i ogrodem, roślinami, powoduje, że zaczynamy inaczej myśleć. Czyli wiosna „Panie sierżancie?”

Matriarchat

Jest takie jedno z ostatnich plemion, gdzie kobiety w sumie mają władzę, bo ciężko pracują i opiekują się dziećmi. Mężczyźni nie wiążą się na stałe. Jest to takie małżeństwo przechodnie. Lud Mosuo rządzi się swoimi prawami. Dba się o ludzi starszych i dzieci, które i tak zostają przy matce i to zawsze. Dlatego chyba kobiety mają swoje życie, a mężczyźni mogą sobie zmieniać partnerki na jakiś czas i iść do następnej. Chłopy to za dnia łowią ryby, ale potem siadają z kolegami, grają w karty i z nimi biesiadują do późna. Kobiety za dnia pracują ciężko w polu, by utrzymać siebie i dzieci. Dziwne zasady, ale i tak one rządzą plemieniem. Jest to chyba ostatnie takie coś w naszym świecie.

Rodzina i chory

Rodzina podopiecznego, czy podopiecznej bywa różna. Czasami się dziwnie zachowują jak dla nas, ale cóż się dziwić, niby dbają o swoją babcię czy dziadka, albo matkę lub ojca. Jesteśmy jako opiekuni w zasadzie pod stałą kontrolą i trzeba uważać, by kogoś nie urazić i wykonywać swoje zadania jak najlepiej, bo jesteśmy pod obserwacją. Ale zdarza się, że rodzina jest z nas zadowolona i jest całkiem przyjemnie pracować. Zdarza się, że mamy bardzo przyjemną Stellę, bo i podopieczny i rodzina są bardzo mili i w naszej pracy nam nie przeszkadzają, a wprost przeciwnie, starają się nam pomóc, jak tylko mogą, oczywiście w miarę możliwości, bo sami muszą iść do pracy. Polecam takie rodziny.

Pranie i prasowanie

Prać na Stelli trzeba i nie ma to tamto. Jako opiekunka to się tylko cieszę, że zawsze miałam szczęście, bo obok stała suszarka i na szybko można z niej było skorzystać. Jest to bardzo wygodne, ponieważ oszczędza to nam czas, ale jest jedna przypadłość: niestety niszczy nasze rzeczy i rzeczy podopiecznego. Ok., można sobie robić tak i rodzina kupi nowe, bo takie „wyliniałe” w zasadzie już nie nadają się do użytku. Gorzej z naszymi. Ja tam wolę prać normalnie i wieszać pranie tradycyjnie. Dobrze że miałam zawsze taką możliwość. Nie znoszę prasowania, ale trzeba było wykonać zadanie. Z drugiej strony mogłam mieć zajęty czas i nikt nic nie mówił.