Jak to z babcią bywa…

Nasze podopieczne babcie czasami dają nam opiekunkom nieźle popalić, albo świetnie zagrać na nerwach.

Dość często się zdarza, że mają takie wymyślanki, że ręce opadają. Np. życzy sobie taka delikwentka na obiad kurczaka z ziemniakami i marchewką z groszkiem. Człek robi, a ona się na obiedzie wydziera, że chciała kotleta schabowego z kapustą. No normalnie czasami się czuję, jak gibbon. Lub kiedy się spóźnisz 2 min z zakupów, policzy ci 20 i to bezceremonialnie, czy się umaluje jak klown i trzeba zawsze powiedzieć, że ślicznie wygląda, no normalnie paranoja. Ludzie, zlitujta się nad nami zwykłymi opiekunkami!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *