Jestem z miasta…

„Jestem z miasta”. Tak śpiewał Kuba Sienkiewicz i tak sobie zawsze pod nosem mruczałam, kiedy byłam opiekunką w Niemczech i wychodziłam na spacer podczas pauzy. Jak miałam ciężki dzień w pracy i nie było mi wesoło, to z kolei stawałam na ulicy i mówiłam w myśli tak: „Jestem Polką i nikt mi nie  podskoczy leszcze”!

Bunt był częsty, lecz zawsze wypowiadałam sobie to hasło, pierś do przodu i waliłam po chodniku na przód, aż miło. I żeby ludzie obok wiedzieli, kim jestem, to chyba raczej byli by bardziej serdeczni i bardziej życzliwi, a może mi się tak czasami wydawało? Ale robota, to robota.

Dodaj komentarz