Nasze serce

Zdarzyło mi się, jako opiekunce widzieć, jak mój podopieczny musiał mieć jednak transplantację serca. Przeżycie niesamowite, tylko to siedzenie w szpitalu było okropne. Jakoś to przeżyłam, ale rodzina nie poinformowała mnie, że może dojść do takiej sytuacji. Solennie się w środku wkurzyłam, bo myślałam, że to miała być zwykła opieka nad człowiekiem, a tu taki numer. I sami powiedzcie, czy to uczciwe, że rodzina coś ukrywa, a my wychodzimy na tym, jak  przysłowiowy „Zabłocki na mydle”. Jest dla mnie normalne oszustwo i jak tu agentura rządzi? Oni może też nie wiedzieli i dali się wrobić na piękne słówka rodziny. Ohyda, ale co się stało, to się nie odstanie.

Dodaj komentarz