Ni ma letko

Pracując jako opiekunka też mam prawo zachorować i tak się też zdarzyło pewnego razu.  Lądując na intensywnej terapii z „pokarmówką do remontu” i kroplówką leżałam jak przysłowiowa „betka”. Miałam tylko szczęście, że rodzina podopiecznej akurat była na miejscu i akcja poszła szybko. Pamiętam tylko, że na sali segregacji szwargolę po niemiecku ledwo żywa i mówię o bólu brzucha, aż tu nagle słyszę od lekarza po polsku:” Nie męcz się kobieto, ja jestem z Wrocka (Wrocławia)”. Sama adrenalina już na mnie podziałała i zaczęłam się śmiać pomimo tego, że powoli film mi się urywał… I takie zdarzenia mają miejsce w naszej pracy. Dziękuję Panie Doktorze z Wrocka. Szacun wielki !!!

Dodaj komentarz