My i zwierzęta

Lubimy zwierzaki jakiekolwiek by nie były. No chyba, że są ludzie, którzy w ogóle ich nie tolerują. Ale myślę, że to są skrajne przypadki. Osobiście uważam, że każdy lubi opiekować się jakimś kotem, psem, lub rybkami. Wiadomo, to są obowiązki codzienne, bo karmienie, spacer musi być. Ja byłam na Stelli kiedyś i oprócz dbania o podopiecznego, musiałam wyprowadzać psa i wiedzieć, kiedy go czesać, dawać mu posiłki o określonej godzinie i pilnować na każdym kroku. Czas był określony co do chorego i psiaka. Sprawiało to trochę kłopotu, ponieważ cały czas musiałam patrzyć na zegarek i pilnować grafiku dziennego. Ale nie było aż tak ciężko.

Niemcy z opieką

To jest czasami dziwne. Tyle lat po wojnie, a my nadal pracujemy dla Niemców. Może ze starych czasów zostało im przeświadczenie, że są lepsi od nas co nie? Tylko my wiemy, że człowiek jest człowiekiem i każdego nie można źle traktować. Oczywiście jadąc do pracy w roli opiekunki mamy takie same zasady i myślę, że w tym świecie poruszamy się tak samo, jak u nas. Ale miałam kiedyś chłopaka z Niemiec, który trochę umiał po polsku. Fajne były nasze kłótnie, bo ja u niego za granicą kłóciłam się po niemiecku, ale już w Polsce zawsze mówiłam o tej różnicy i musiał się kłócić po polsku. Przynajmniej jedna z tego była korzyść: musiał się uczyć naszego języka, a ja wygrywałam.

Milionerka z opieki

Nie raz baby kombinują, albo robią coś wariackiego. Tylko, jak mają parę tygodni czy miesięcy życia i na dodatek muszą przy kimś pracować w Niemczech, co wtedy? Znałam taką opiekunkę, chorą na raka, która wszystko robiła, by zostawić po sobie chociaż pieniądze dla swoich dzieci ze Stelli. Pod tym względem to byłam pod wrażeniem, ale muszę przyznać, że kobieta była w desperacji i nawet za granicą podjęła działalność gospodarczą, żeby tylko można było zrobić zabezpieczenie. Oprócz tego, że była opiekunką, to z samego rana była listonoszką na pół etatu i świetnie sobie radziła. Jak ona to zrobiła?

Opieka nad facytami

Gwara robi swoje i czasami się nią posługujemy. Dla ludzi z małej miejscowości jest to normalne. Dla facetów niby „z wielkiego miasta” jest to jakaś anomalia językowa. Niepotrzebne niby, ale dla mnie osobiście jest to nawet wartość narodowa. Ja dla hecy posługuję się gwarą, bo wtedy jest wesoło i wymyślam sobie różne „wymyślanki”. W każdym bądź razie trzeba rozśmieszać ludzi za wszelką cenę i nie ważne jest jak reagują, ale jak my z dobrocią ich właśnie rozśmieszamy. Szkoda tylko, że nie zawsze, kiedy wyjeżdżamy do pracy w Niemczech nie możemy sprzedać pewnych dowcipów, ponieważ musimy wszystko tłumaczyć, ale czasami facytów możemy na swój sposób „zagiąć”.

Świeże powietrze

Dlaczego starsze osoby wychodzą na spacery? Moim zdaniem pewnie po to, by spotkać się z sąsiadami, znajomymi, albo w ogóle się przewietrzyć. Sama miałam okazję sprawdzić jak to wygląda i po pauzie wychodziłam z podopieczną na spacer. Niedaleko, bo pogoda różna, ale zawsze to świeże powietrze i człowiek mógł odetchnąć trochę. Też to był dobry powód, żeby sobie razem porozmawiać i nawet pofilozować na temat sensu życia, czy nawet ustalić menu na następny dzień. Co będziemy mieć na obiad, co trzeba uporządkować, co wyprać, a tu nagle słyszę: Jakie piękne kwiaty, albo ptaki na drzewie. To jest takie przyjemne i uczące nas postrzegania świata inaczej i uczenia się na każdym kroku. Więc chodźcie na spacery!

Goście, goście…

Kiedyś był taki film o takim tytule. Pewnie jeszcze można go obejrzeć.Fajni aktorzy tam grali a i nieźle się działo. Kino francuskie w pełnym wymiarze. Lubię ten wariacki humor, za angielskim nie przepadam. Każde chyba państwo ma swoje dowcipy. Ja tylko żałuję, że nie zawsze chwytam dowcipy niemieckie. Staram się oglądać programy komediowe i niektóre rozumiem. No, nie zawsze człowiek jedzie do opieki i jak ma pauzę to może albo spać, albo sobie się pośmiać jeżeli akurat coś może obejrzeć w telewizji wesołego. Ja zawsze jestem za tym, by człowiek się śmiał, albo chociaż uśmiechał. To takie fajne i dużo ludzi przyznaje mi rację, że kiedy się śmiać, jak można na co dzień i nawet śmiać się z niepowodzeń, bo jak nawet będziemy płakać, to sytuacja i tak się nie zmieni. Ja mam takie powiedzenie:”I fajnie jest”. Fajne no nie?

Optyk

Musimy zadbać o nasze oczy, bo niestety sytuacja nas zmusza i musimy się dostosować do warunków pracy i jakoś funkcjonować na miejscu. Zadziwiające jest to, że jadąc do opieki nad chorym spotykamy się ze zdziwieniem naszych pracodawców. Bo przecież kobieta, która okularów nie nosiła, nagle przyjeżdża w „brylach”. No tak to już jest, że z wiekiem wzrok nam się pogarsza i tak jakoś sobie nie radzimy z tym problemem. Rozumne jest to, że niestety za zdrowie nie możemy sobie radzić, Czasami zastanawiam się, czy nie jest to jakoś skąś przypadłością i jakiś Aniołek nam nie pomógł….

Pranie

Nie lubię prania, ale trzeba to robić. Jeszcze wiadomo, oddzielić białe od kolorowych i przepierka rzeczy przed praniem, by odplamić. Dobrze, że będąc opiekunką mam dostęp do jakiegoś zlewu, bądź miski by zrobić wstępną przepierkę i na początek pousuwać plamy zanim wrzucę wszystko do prania. W sumie faceci uważają, że należy wrzucić to wszystko do pralki i ona sama wypierze. Ale w sumie jak zobaczymy efekty, to jasny szlagowski nas trafia. Jak widzimy, co narobił, to krew się w nas miesza. Oczywiście prywatnie to człowiek by takiego delikwenta udusił. Inaczej ma to się w pracy w opiece. Jak widziałam kiedyś pranie mojego chłopa, to ręce mi opadły od jego bezmyślności.

Kwiatki

Nie omieszkam powiedzieć, że chyba wszyscy lubią kwiaty w doniczkach i na rabatkach. Będąc opiekunką miałam okazję poznać, czym się interesują starsze panie i pierwszy raz w życiu widziałam pełne parapety doniczek z kwiatami. Wiadomo, że w Niemczech są bardzo popularne storczyki i praktycznie w każdym domu można spotkać je kwitnące na parapecie. Faktem jest, iż naprawdę prezentują się okazale i cieszą oko. Było to już dawno temu, kiedy jeszcze nie były u nas popularne, a jeśli już to były wtedy drogie i nie każdego było na nie stać. Pamiętam boom w naszych kwiaciarniach swego czasu, gdy już były dostępne dla zwyczajnych zjadaczy chleba. Teraz można sobie wybrać co się chce i jaki gatunek.

Klamka

Wiadomo, że klamka jest potrzebna do otwierania lub zamykania drzwi. Ciekawa jestem, czy drzwi bez klamki dałyby się jakoś uruchomić. Z drugiej jednak strony chyba dobrze by było by klamki nie mieć. Np. tak sobie myślę, że jak tutaj się włamać do mieszkania czy domu, kiedy jakoś nie ma zamka i klamki? Zastanawiające. No może zamek da się wymontować przez złodzieja, ale klamka? Nie wiem. Podobnie jest chyba z „włamaniem” na Stellę. Szukamy, szukamy i włamujemy się do firmy, gdzie dostajemy jakieś zlecenie i zawsze zastanawiamy się, jak to będzie? No nic, jedziemy i jeżeli wpadamy z deszczu pod rynnę, bo robota nie piękna to nie mamy wyjścia, ale klamka już zapadła.