Podopieczni i słodycze

Jakimś dziwnym sposobem nasi podopieczni muszą sobie po południu wypić kawę lub herbatę i do tego dostać ciasto. Dlatego musimy go kupić lub ewentualnie sami upiec. Potem mamy problem jakie kupić? Sernik, szarlotkę, czy może makowiec może coś innego? Lecimy do piekarni i pytamy, ale często nie jest tak prosto, bo musimy wybierać. Chyba lepiej opanować sytuację i samemu upiec w pracy. Tylko trzeba się zapytać, jakie zrobić i przedstawić wszelkie nasze opcje, by jednak wyjść z tego obronną ręką i zadowolić naszego podopiecznego. Tak już jest, że mamy ustalony grafik pracy na dzień i nie ma zmiłuj się. Pamiętajmy, kontakt najważniejszy.

Dodaj komentarz