Wypadki

Czasami się zdarza, że jesteśmy świadkami wypadków. Ja ze względów na mój zawód ciągle jestem w pracy, choć nie jestem lekarzem, ale zawsze na wyjeździe, jako opiekunka coś mi się zawsze przytrafia. Często mam dość, lecz ktoś musi reagować. A zdarzyło mi się w drugi Dzień Świąt Bożego Narodzenia, że młody chłopak spadł mi z trzech metrów z ruchomych schodów na posadzkę. Wystraszona byłam, ale pierwsza podbiegłam i udzieliłam pomocy. Pomogli mi starsi państwo, którzy jak ja także byli pospacerować. Mnie się kończyła pauza, a oni jako jedyni wezwali karetkę.

Jedno, co usłyszałam od chłopaka, to po odzyskaniu świadomości powiedział, jak mnie zobaczył: „Ale ładna pani”. Od razu powiedziałam po polsku: „K… bo ci przypier….”. Nerwy jednak robią swoje, ale chłopak uratowany. Szkoda tylko, że oglądaczy było full, a do pomocy tylko jedna osoba z pomocą obcych, starszych ludzi. Żałuję, iż nie mogłam iść z nimi na kawę (pomimo zaproszenia), bo niestety pauza się skończyła i biegłam szybko do domu, a i tak mi się dostało za spóźnienie.

Dodaj komentarz