Zniedołężniały partner

Opiekuję się zniedołężniałym partnerem, który zachowuje się jak dziecko. Trudno zdzierżyć tupanie nogą i krzyki, ale jakoś daję sobie radę. Najgorsze są wymyślanki futurystyczne i ciągłe wysłuchiwania narzekań pod każdym względem. Jest to męczące, lecz nie ma on żadnej opieki i ktoś się tym musi zająć. Dobrze, że nie rzuca talerzami po posiłku, bo pozbyłabym się pewnie całej zastawy. Czasami to nawet budzi we mnie śmiech. Ale zdarzają się dobre dni i mam chwilę spokoju, nawet dla siebie, a wtedy jest OK. Radźcie sobie podobnie i niech nawet w krytycznych sytuacjach humor Was nie opuszcza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *